Praca, praca, praca… czytanie, pisanie – brakuje czasu na pisanie bloga. 🙂 Zatem podzielę się słowem, ktore głosilem dziś na kazniu w czasie mszy. 🙂

Kolejna niedziela wielkanocna kieruje nasze myśli i naszą pamięć ku kolejnemu obrazowi, którym posłużył się Jezus w swoim nauczaniu. To obraz winnego krzewu i latorośli.

Podobnie jak w przypadku obrazu dobrego pasterza, wracamy do metafory winnego krzewu w okresie wielkanocnym, ponieważ dopiero teraz możemy ją w pełni zrozumieć. Jesteśmy jak apostołowie, Maryja i kobiety, którzy w początkach Kościoła zapewne wspominali wszystkie słowa i czyny Jezusa, starając się zrozumieć ich wymowę w świetle jego śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia – tak zrodziły się ewangelie.

Obraz winnego krzewu powracający w okresie wielkanocnym ma bardzo głęboką treść i znaczenie. Jesteśmy po ostatniej wieczerzy, w czasie której Jezus ustanawia sakrament chleba i wina – sakrament swojego ciała i krwi, pokarmu karmiącego i ożywiającego Kościół. Jesteśmy po męce i śmierci Jezusa na krzyżu, w czasie której z ran i boku Jezusa popłynęła życiodajna krew i woda.

A zatem nasze trwanie w krzewie winnym, którym jest sam Jezus ma bardzo konkretny, fizyczny, sakramentalny wymiar. To raz jeszcze kładzie nacisk na głębię miłości, jedności i przyjaźni do jakiej zaprasza nas Jezus. On pragnie abyśmy byli w niego wszczepieni, w nim zakorzenieni, aby płynęła w nas ta sama życiodajna krew, którą on przelał za nas!!!

Czy jest większa jedność ponad tę, do której zaprasza Jezus? Jednak ta jedność jest też zależnością. Pan Jezus mówi wprost o pełnej zależności od niego – Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. (…) Beze Mnie nic nie możecie uczynić. To słodkie jarzmo zależności, które trzeba przyjąć w pokorze i wolności.

Ten obraz jest jednocześnie bardzo wymagający. Pan Jezus mówi o konieczności weryfikacji naszej wiary, naszego trwania w nim, naszego owocowania. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, [Bóg Ojciec] odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Nasze czyny mają konsekwencje i decydują o naszym zbawieniu!!!

Na czym wobec tego polega ten chrześcijański owoc i owocowanie naszej wiary? Odpowiedź znajdujemy w czytaniu z 1 Listu św. Jana: na wypełnianiu przykazań Jezusa. I nie chodzi tu tylko o Dziesięcioro Przykazań. Jan pisze: Przykazanie Jego zaś jest takie, żebyśmy wierzyli w imię Jezusa Chrystusa i miłowali się wzajemnie. Najpierw wiara!!! Z autentycznej wiary wynika ufność i nadzieja, oraz płynący z nich pokój. Owocem wiary jest miłość!!! Natomiast z miłości wynika czyn i prawda!!!

Jakie są owoce mojego trwania w Jezusie??? Czy autentycznie wierzę i czy moja wiara rodzi ufność, nadzieję i autentyczną miłość??? Św. Jan nie owija w bawełnę – mówi otwarcie: Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!

Tu chodzi o całą mozaikę wydarzeń, spotkań, słów, gestów i czynów mojego codziennego życia. Wszystkie one mogą nieść autentyczną miłość – rozumiejącą, przebaczającą – ale też wymagającą – przeciwieństwem miłości jest niechęć, nieufność, podejrzliwość, odrzucenie…

Jeśli moja miłość jest kulawa i niedoskonała, silniejsza w słowie niż w czynie i moje własne serce mnie oskarża św. Jan mówi: A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko. Tylko on może uzdolnić mnie do miłości – jeśli szczerze i autentycznie trwam w winnym krzewie!!!

Gdy czytamy dziś zachętę Jana, który mówi Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! – trudno nie myśleć o męczennikach chrześcijańskich naszych czasów. Mamy xxi wiek, co 5 minut na świecie chrześcijanin oddaje życie za wiarę w Jezusa – razem ponad 100 tyś chrześcijan rocznie – 80% osób prześladowanych z powodu wyznawanej wiary to chrześcijanie.

Męczennicy to ci, którzy miłują czynem i prawdą!!! Ich krew nigdy nie jest przelana na darmo. Z niej oradza się Kościół. W czytaniu z Dziejów Apostolskich spotykamy dziś Pawała – jednego z największych prześladowców chrześcijan – zaraz po jego nawróceniu – widzimy z jak wielkim niedowierzaniem i lękiem podchodzą do jego osoby chrześcijanie w Jerozolimie.

Krew chrześcijan, którą Paweł miał na sumieniu zrodziła go do wiary!!! Taka jest moc krwi Jezusa, taka jest moc łaski Boga.

Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. (…) Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

Obyśmy potrafili autentycznie trwać w Jezusie, obyśmy prawdziwie przynosili owoc naszej wiary!!!

Advertisements